Zupa nic, deser w restauracji Magdy Gessler – u Fukiera

u fukiera

Hej! Dzisiaj zabieram Was ze sobą do restauracji Magdy Gessler – u Fukiera. Odwiedziłam ją podczas ostatniego pobytu w Warszawie i muszę przyznać, że nie żałuję. Tego typu wyjścia w znane, czy popularne miejsca, traktuję jako doświadczenie i ciekawe wspomnienie, dlatego bez względu na to, czy takie wyjście ocenię pozytywnie, czy negatywnie, to nigdy nie żałuję.

Co sądzę o restauracji u Fukiera? Jest to niezwykle urokliwa restauracja położona na warszawskim rynku, w piwnicy starej kamienicy, a nawet jednej z najstarszych w Warszawie. Mimo że restauracja Magdy Gessler nigdy nie została odznaczona gwiazdką Michelin, wiele lat z rzędu była natomiast wyróżniana. Jej początki sięgają XVI wieku i zapewniają, że smaki starej Polski i tradycje, czuć w ich daniach do dziś. Kuchnia staropolska, syta, zdecydowanie niedietetyczna :p W środku panuje lekki półmrok w otoczeniu ciepłego światła. Zdecydowanie nie jest to wnętrze urządzone w stylu minimalistycznym. Stoły przystrojone niczym na Wigilię, a kelnerzy w koszulach zapiętych na ostatni guzik. Miejsce na randkę – super, na wyjście ze znajomymi – raczej niekoniecznie.

U Fukiera – menu

Dostaliśmy bardzo klimatyczny stolik w rogu sali – dla mnie, jako miłośniczki ładnych miejsc, samo przebywanie tam było niezwykle relaksujące. Zamówiliśmy po zimowej herbacie i czekaliśmy na dania. Postawiliśmy na „rumiany rosół na wielu mięsach i jarzynach z lanymi kluskami bursztynowymi”, za który trzeba zapłacić 29zł. Porcja wcale nie była duża. Ot zwyczajny talerz rosołu. Muszę przyznać, że nie zrobił szału, a przy rosole mojej Mamy wypadł naprawdę blado 😉

U Fukiera – Zupa Nic

Kolejne zamówienie było tak naprawdę tym, po co tu przyszliśmy. Restauracja u Fukiera słynie z deseru o dość osobliwej nazwie – Zupa „Nic”. Nie brzmi to jak deser, powiem szczerze, że nawet niekoniecznie mnie zachęciła wizja zupy na deser, ale jakże dobrze, że moja przekorna natura odkrywcy i ryzykantki wygrała i tym razem. Zupa Nic, czyli „zupa z bezowymi chmurkami i czerwonymi owocami” to przyjemność, która kosztuje 39 zł, więc nie ukrywajmy – sporo.

Spójrzcie na zdjęcia owej Zupy Nic z restauracji Magdy Gessler – u Fukiera. Opinia może być chyba tylko jedna 😀 Przynajmniej według mnie wygląda naprawdę imponująco.

Powiem jedno – jak wygląda, tak też smakuje! To eksplozja smaków, całkowicie różnych, przenikających się. Z każdą łyżką nie wiesz, co Cię czeka 😀 Sam smak Zupy Nic, a bardziej kremu, jest nieoczywisty, wyrazisty, aromatyczny, a w połączeniu z owocami, bezą, czy pistacjami tworzy za każdym razem inne wrażenia kulinarne na naszym podniebieniu. Czy polecam Zupę Nic? Polecam! Zdecydowanie warto wybrać się na nią będąc w Warszawie. Czy polecam restaurację Magdy Gessler u Fukiera? Tak, polecam, ale pamiętajcie, że dla mnie jest to przede wszystkim kolejne ciekawe doświadczenie, które uważam, że warto mieć w pamięci. Jeśli zastanawiacie się nad jedną pozycją z menu, to zdecydowanie postawcie na ten deser. Myślę, że nie pożałujecie 🙂

You Might Also Like

4 Comments

  1. Dawid

    MMMMM ale wygląda!!! Nie było za słodkie??? AHHH muszę odwiedzić to miejsce z rodzinką, obym dostał urlopik w końcu!!

    1. Kamila

      Polecam! i smacznego 😀

  2. Iza

    Osobiście jadłam posiłek w restauracji z Kuchennych Rewolucji – U Fojermana i nie narzekam. 😉 Chętnie przekonałabym się, jak smakują potrawy z własnego miejsca Magdy Gessler, jednak do Warszawy trochę mi nie po drodze. 😉

    1. Kamila

      Ja też planuję wybrać się do jakiejś restauracji po rewolucjach 😀

Dodaj komentarz